top of page

Marcin Gortat vs Sphinx. Spór o wizerunek koszykarza

  • Admin
  • 2 sty
  • 4 minut(y) czytania

To jedna z ciekawszych spraw o bezprawne wykorzystanie wizerunku sportowca w reklamie.

W 2012 r. znany koszykarz Marcin Gortat pozwał sieć restauracji Sphinx za wykorzystanie poza zakresem zgody jego wizerunku i nazwiska. Sportowiec sprawę wygrał i uzyskał za to naruszenie ponad sto tysięcy złotych.


O co chodziło w sprawie i jakie wnioski można z niej wyciągnąć?


Stan faktyczny


W marcu 2010 r. Sphinx zawarł umowę o współpracy ze stowarzyszeniem i fundacją (nazwy w wyroku zanonimizowane), na podstawie której podjęta była współpraca sponsoringowa. Jednym ze świadczeń umownych była możliwość wykorzystania wizerunku Marcina Gortata w ramach działań reklamowych Sphinx. Fundacja była uprawniona do dysponowania wizerunkiem koszykarza.


Strony uzgodniły, że Sphinx będzie mógł wykorzystać wizerunek Gortata utrwalony w trakcie sesji nagraniowej spotu reklamowego oraz sesji zdjęciowej przez jeden rok po dacie zakończenia tych sesji. Umowa dopuszczała różne formy promocji (m.in. w menu w restauracjach, w Internecie, w reklamach prasowych i telewizyjnych). Sphinx miał prawo wybrać i wykorzystywać do tego celu 30 zdjęć z sesji.


Strony zorganizowały sesję nagraniową filmu reklamowego 24 sierpnia 2010 r., a sesję  zdjęciową dzień później 25 sierpnia 2010 r.


Rok później, Sphinx zainaugurował kampanię reklamową „Smak życia według Marcina Gortata”, która trwała od 5 września 2011 r. do 18 października 2011 r. (tj. już po czasie obowiązywania zgody na wykorzystanie wizerunku). Sphinx wykorzystał wizerunek i nazwisko Marcina Gortata, w tym poprzez użycie nazwiska w nazwie kampanii reklamowej, ale też przez użycie trzech różnych zdjęć, na których był przedstawiony wizerunek Gortata, tj.:


a)      jednego zdjęcia wykonanego w ramach zorganizowanej sesji zdjęciowej (por. poniżej):

 

b)     zdjęcia Gortata ze swoim ojcem wykonane przez fotoreportera;

 

c)      zdjęcie Gortata w stroju klubowym.


Wizerunek i nazwisko Gortata były wykorzystywane w ramach menu dystrybuowanego w restauracjach oraz w Internecie przez strony Sphinx.


Kroki prawne koszykarza


Kampania reklamowa spotkała się z interwencją Gortata.


17 października 2011 r. koszykarz skierował do Sphinx wezwanie do zaniechania naruszeń.


Sphinx kilka dni później przyznał w odpowiedzi, że kampania promocyjna wykroczyła poza pierwotne ustalenia umowne, w tym zakres czasowy zgody.  Sphinx przeprosił za naruszenie oświadczając przy tym, że usunęli ze swoich stron internetowych wszystkie naruszające materiały oraz zakończyli ich dystrybuowanie w swoich restauracjach.


To jednak nie zakończyło sprawy. W kolejnych wezwaniach Gortat wezwał Sphinx do zapłaty 200 000 złotych z tytułu bezprawnego naruszenia dóbr osobistych, a także do usunięcia skutków dokonanego naruszenia przez opublikowanie przeprosin w dwóch dziennikach ogólnopolskich.


Sphinx wezwania nie wykonał i Gortat skierował sprawę do sądu.


Co orzekły sądy?


W postępowaniach sądowych Sąd przyznał rację koszykarzowi – ale nie w całości.


W wyroku z 26 czerwca 2013 r. (sygn. akt III C 108/12), Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził od Sphinx na rzecz Gortata kwotę 104.347,83 zł wraz z odsetkami oraz nakazał Sphinx publikacje przeprosin na stronach internetowych Sphinx i utrzymywanie tych przeprosin przez sześć tygodni. Sąd Okręgowy oddalił jednak roszczenia koszykarza w zakresie pozostałej kwoty 95 652,17 złotych (Gortat żądał zapłaty 200 000 złotych) oraz zapłaty 80 000 złotych na określony cel społeczny tytułem zadośćuczynienia, a także roszczenia o publikację przeprosin w dwóch ogólnopolskich dziennikach.


Od wyroku odwołały się obie strony. Sąd Apelacyjny potwierdził jednak ustalenia Sądu Okręgowego i oddalił apelacje (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 29 lipca 2014 r., VI ACa 1657/13). Wyrok stał się prawomocny.


Sphinx przeprosił koszykarza. Tekst przeprosin jest widoczny do dziś na stronie internetowej https://sfinks.pl/news/o-wiadczenie-sfinks-polska-sa



Praktyczne wnioski do ochrony wizerunku


Ze sprawy można wyciągnąć praktyczne wnioski jak podchodzić do ochrony wizerunku osoby znanej, w tym znanego sportowca. Z najważniejszych punktów:


  • zwracaj uwagę i monitoruj, jak wykorzystywany jest Twój wizerunek i czy jest wykorzystywany zgodnie z udzielonym zezwoleniem. Jeżeli widzisz, że jest wykorzystywany inaczej, np. w innych formach, poza zakresem czasowym udzielonej zgody, to masz prawo się temu sprzeciwić;


  • nie musisz wykazywać, że jakkolwiek doszło do uszczerbku w Twoim wizerunku – samo opublikowanie wizerunku bez Twojej zgody jest naruszeniem;


  • zgoda dotyczy tylko ściśle określonego kontekstu przedstawienia. Jeżeli klub lub kontrahent wykorzysta inne zdjęcia, wykonane w innym kontekście (np. w sytuacji prywatnej, klubowej, reprezentacyjnej), to to nie podlega pod zakres udzielonej zgody i stanowi naruszenie;


  • możesz żądać także usunięcia skutków naruszenia także przez przeprosiny za naruszenie Twoich dóbr osobistych.


    W orzecznictwie przyjmuje się, że przeprosiny powinny być opublikowane tylko w tych miejscach, w których doszło do naruszenia. W niniejszej sprawie Sądy oddaliły roszczenie Gortata o publikacje przeprosin w ogólnopolskich gazetach, bowiem do wykorzystania wizerunku i nazwisko doszło tylko w ramach samych restauracji, np. w menu w lokalach Sphinx. Nie doszło przy tym do np. publikacji takich reklam w ogólnopolskich mediach, co już dawałoby podstawę do uwzględnienia takiego roszczenia;


  • możesz dochodzić sądowo stosownej kwoty odpowiadającej wartości kampanii reklamowej – tj. kwoty, którą zarobiłbyś, jeżeli kontrahent zawarłby z Tobą stosowną umowę na wykorzystanie Twojego wizerunku;


  • przeprosiny i usunięcie naruszeń nie muszą zamknąć sprawy, w tym w zakresie roszczeń finansowych.


    W sprawie Sphinx przeprosił i oświadczył, że zaniechał naruszenia dóbr osobistych Gortata, a mimo to koszykarz wciąż skutecznie uzyskał znaczną kwotę w ramach postępowania sądowego. Warto dlatego walczyć do końca – tak jak w sporcie ;)


Masz pytania z zakresu ochrony wizerunku?

bottom of page